|
2004-04-19
Obszerna wersja wywiadu, który przeprowadziła z Exgirls Małgorzata Tomczak. Wywiad ukaże się w kolejnym numerze Architektura&Biznes
Rozmowa z Joanną Zielińską i Magdaleną Ujmą, kuratorkami projektu "Święto Kobiet". Małgorzata Tomczak: Czy naprawdę należy celebrować Święto Kobiet? Z jednej strony jest to przecież wpisywanie się w patriarchalną tradycję ze wszystkimi tego konsekwencjami, zakładającą, że 8 marca należy się kobiecie bezrefleksyjny kwiatek, z drugiej strony wiem, że jesteście feministkami i w tym kontekście może być to nieco przewrotne. Magdalena Ujma: Nasza artystyczna akcja miała pasożytniczo-wywrotowy charakter. Feministki przechwyciły dzień 8 marca, żeby, korzystając ze zwiększonego zainteresowania mediów tematyką kobiecą, potraktować ją w sposób inny niż dotychczas i przekazać własne treści. Mnie osobiście Święto Kobiet nie męczy, raczej rozśmiesza, ale jak jest okazja, żeby poświętować, to czemu nie? Bardziej już wolałabym zlikwidować Walentynki - jako zmasowany atak komercji. Joanna Zielińska: Dzień Kobiet jest dość specyficznym świętem, ale wciąż obchodzonym i celebrowanym szczególnie przez media. Zresztą świętem, które ma korzenie feministyczne i feministki również świętują na "manifach". Dla nas data 8 marca stała się okazją, żeby podejść do problemu z cynizmem, jak najbardziej ironicznie i krytycznie. Ideą przewodnią projektu było zwrócenie uwagi na obecność kobiet w przestrzeni publicznej, odpowiedź na pytanie, jakie są przejawy czy "konsekwencje" tej obecności. MT: Jakie Waszym zdaniem są "przejawy i konsekwencje" istnienia kobiet w przestrzeni publicznej? Zaproszenie samych artystek do akcji sugeruje pewien separatyzm, "inne" istnienie kobiet i mężczyzn w tej strefie. Uważam, że nie należy tego podkreślać, ewentualnie walczyć z jego brakiem. Kobiety-artystki są przecież tak samo widoczne jak mężczyźni-artyści. JZ: Użyłam określenia "przejawy i konsekwencje" i może zabrzmiało to pretensjonalnie. Ale ja widzę przede wszystkim pozytywne aspekty istnienia kobiet w sferze publicznej. Ich aktywność wymusza wyrównywanie szans. Z drugiej strony niełatwo jest przełamać patriarchalne skłonności kobiet i mężczyzn. Projekt miał "wyłuskać" różne oblicza funkcjonowania kobiet, pokazać je w rozmaitych rolach społecznych, miał też podważać stereotypy. Większoś prac prezentowanych w ramach " Święta Kobiet" dotyczy właśnie tych kwestii. "Suka 2003" Aleksandry Polisiewicz podejmuje problem upolitycznienia kobiecego ciała, wykorzystywania go przez państwa totalitarne (i nie tylko) do własnych celów. Elżbieta Jabłońska, organizujšc swoje warsztaty robienia kwiatków, pomogła bezrobotnym mężczyznom. Uważam, że nierówność płci istnieje i należy o niej głośno mówić. MU: Separatyzm nie wziął się z tego, że my o nim mówimy. On istnieje z powodu wielowiekowego funkcjonowania patriarchatu. Jeżeli nie będziemy tego zauważać, on sam nie zniknie. Artystki ponadto częściej stają się wrogiem publicznym w Polsce i jest na nie większa nagonka (przykłady są oczywiste: Alicja Żebrowska, Katarzyna Kozyra, Julita Wójcik, Dorota Nieznalska). Mężczyznom łatwiej wybacza się niepokorne, obrazoburcze gesty (ostatni przykład - Zbigniew Libera). Można też przyjrzeć się językowi. Cały czas przecież w sferze publicznej (np. wśród polityków) padają sformułowania typu: "panowie, podejmijmy wreszcie męską decyzję!" Oczywiście, wcale nie przeczę temu, że takie sformułowania nie stanowią opresji także dla mężczyzn. Żyjemy w społeczeństwie, w którym istnieje mnóstwo podziałów i nic na to nie poradzimy. To jest zwykła kolej rzeczy. Dzielimy się według mnóstwa kryteriów i jednym z nich jest kryterium płci. Ja jestem za opcją liberalną i wolnością wyborów, oczywiście ograniczoną prawem innych do życia w wolności. MT: Ja jednak bardzo krytycznie podchodzę do wymieniania jednych stereotypów na inne. Powoduje to pułapki, np. wcześniej kobiety podlegały presji ze strony męskocentrycznego prawa, które nie uwzględniało ich interesów - nie mogły głosować, nie uczestniczyły w życiu publicznym, były gorzej wykształcone. Teraz sytuacja się zmieniła, a prawodawstwo wyrównuje szanse. Obecnie kobiety same sobie narzucają presję. W niektórych środowiskach bardzo źle jest widziana nieaktywność zawodowa. Kobiety, które zdecydowały się na pozostanie w sferze prywatnej narażone są na śmieszność i patrzy się na nie z góry. Istnieje presja robienia kariery, bycia "na topie" za wszelką cenę. Tak też odbieram "Święto Kobiet". Artystki, które się tam znalazły odsłaniają te mechanizmy dość wyraźnie. Wyeksponowana została głównie ich aktywność, przez co wystawa i towarzyszące jej działania stają się bardzo poglądowe. Jest to najmocniejsza, ale jednocześnie najsłabsza strona całej akcji. JZ: Presja, o której mówisz wynika z niezrozumienia idei równouprawnienia, które ma wspierać kobiety i mężczyzn w podejmowaniu nieskrępowanych "gorsetem płci" decyzji. Nie do końca rozumiem twój zarzut dotyczący aktywności kobiet. Działanie pojawia się przecież w obu sferach (prywatnej i publicznej) i najbardziej niebezpieczne jest tutaj ich wartościowanie. Niektóre prace eksponowały i afirmowały rytuały kojarzone wyłącznie z kobietami, z działaniami nieważnymi, pozaartystycznymi. Przykładem mogą tutaj być obrusy Julity Wójcik czy wspomniane już warsztaty robienia kwiatków z papieru Eli Jabłońskiej. Sztuka służy tutaj raczej przełamywaniu i zacieraniu podziałów, niż utrwalaniu czy wymianie jednych stereotypów na inne. MU: Prace, które pokazywałyśmy nie są takie jednoznaczne. Mam wrażenie, że odnoszą się one krytycznie do jakiegokolwiek przymusu w wyborze drogi życiowej. "Wieczór panieński" Ewy Szczyrek to przecież apologia kobiecości domowej i pokazanie takiej kobiety, która może i rozwijać się twórczo, i być kurą domową. Laura Pawela to z kolei przykład kobiety, która jest wkurzona, ale i masochistycznie rozbawiona wulgaryzmami, jakie na temat kobiet wypisują na murach miast mężczyźni. Barbara Konopka pokazuje w swym filmie cybermacierzyństwo - to nie jest krytyka macierzyństwa, tylko raczej próba uzmysłowienia nam, że niezależnie od tego w jak zaawansowanym technologicznie świecie żyjemy, matki i dzieci muszą w nim pozostać. Nie boję się polityki czy wyrazistych poglądów. Pewnie masz rację, że w pewnych środowiskach jest nacisk na to, żeby kobiety robiły karierę. Ale po pierwsze - czy to źle? A po drugie, my nie mówimy kobietom, żeby zastąpiły mężczyzn. Jeśli już dochodzi do deklaracji, to jeszcze raz powtórzę, że nasz projekt nie miał wprowadzać świata na opak, gdzie kobiety biorą całą władzę, a mężczyźni całkowicie z niej rezygnują. Chodzi nam po prostu o równość i partnerstwo. MT: Zwróciłyście też uwagę na to, że akcja była poszukiwaniem tożsamości w różnych sferach życia. Jaka jest ta tożsamość, czy da się ją określić, biorąc pod uwagę fakt, że jest ona w ciągłym procesie? Czy można mówić o różnych tożsamościach (cybertożsamość - Barbara Konopka, zwirtualizowana - Małgorzata Markiewicz) i co one razem mają wspólnego, dlaczego zostały powołane obok siebie? MU: Artystki pokazały efekty własnych poszukiwań, czy też powiedziałabym - propozycje przybierania pewnych tożsamości, ale też i obserwacje z życia wzięte. Bo nie wszystkie prace można interpretować w tym kontekście, na przykład nie da się tak potraktować Laury Paweli. No i właściwie należałoby omawiać każdą pracę oddzielnie. Praca Anny Baumgart o histerii bierze się z jej własnych doświadczeń oraz z obserwacji zachowań znajomych kobiet, które jej zaufały i ujawniły rzeczy dotychczas skrywane przed oczami osób postronnych. Tożsamość histeryczki jest siłą rzeczy niespójna. W przypadku Małgosi Markiewicz też nie mamy jakiejś wypowiedzi o tożsamości, a bardzo interesującą próbę podniesienia tego, co może uchodzić za kobiece do rangi jakiegoś uogólnienia i przez to wzniesienia się ponad kategorię płci. Ela Jabłońska to z kolei model kobiety, która jest inteligentna, ciepła i pomaga innym. Tutaj mamy do czynienia z tożsamością matczyną. Oczywiście, projekt Eli, chociaż mający do czynienia z rzeczywistością, też jest przecież jakąś kreacją. Co ciekawe, artystka wcale zresztą nie wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Raczej dopomaga pewnym sytuacjom w ujawnieniu się. MT: Ale czy nie jest tak, że tożsamość, którą kreuje Laura Pawela jest tożsamością reprodukcyjną? Nie chodzi o tożsamość jej jako artystki, tylko o tożsamość sztuki, którą tworzy. Posługuje się przecież gotową ikonografią ulicy i zakłada na nią filtr genderowy. Gestem reprodukcji pokazuje to, co zwróciło jej uwagę - wulgarne teksty skierowane do kogoś, które wykonał ktoś o nieustalonej tożsamości płciowej. Reprodukcyjność jest poza tym podwójna, podkreśla ją wykorzystane medium - aparat fotograficzny. Jest to znamienny gest opisujący współczesność - czasy (z)reprodukowane. Małgosia Markiewicz z kolei pokazała pracę, która odsłania wirtualizację w samej jej istocie. Zastanowiło mnie to o tyle, że przyzwyczaiła nas swoją sztuką do bezpośredniości, do dotykowego obcowania z nią. Tymczasem "Oddychaj" pulsuje na ekranie Teatru Bagateli w centrum miasta, jest wirtualizacją zdarzenia, które właśnie się dzieje, w czasie realnym. JZ: Gdyby się zastanowić nad projektem "Oddychaj", to okaże się, że jest on kontynuacją wcześniejszych prac, bo pojawia się w nim troska o samopoczucie ludzi. Jednocześnie "Oddychaj" jest dotykową metaforą. Związki oddychania z dotykaniem dobrze tłumaczy esej "Oddech" Jolanty Brach-Czainy (cytowany we fragmencie na wlepkach i ulotkach). Autorka pisze o cyrkulacji, łączeniu się oddechów, o powiązaniu oddechu i tożsamości, oddechu, ciała i świata zewnętrznego. W tym kontekście projekt Gosi Markiewicz otwiera się na zupełnie nowe i cenne znaczenia. Praca Laury Paweli w moim odczuciu dotyczy męskiej agresji w stosunku do kobiet, szczególnej, emocjonalnej postawy. Wulgaryzmy przeważnie mają podtekst seksualny i upokarzający kobiety, często kierowane są do konkretnych osób - byłych dziewczyn. To napisy produkowane przez mężczyzn upokorzonych i zdradzonych, co nie usprawiedliwia chamskiego tonu ich wypowiedzi. To praca o języku, o sposobie wyrażania emocji, mówienia o seksie, o wyładowywaniu napięć na forum publicznym - analiza specyficznego rodzaju "męskiej ekspresji", dotyczy przemocy w specyficznych środowiskach. Napis "Hej suczki" pojawiajšcy się na jednej z fotografii pochodzi z popularnej hip-hopowej piosenki. Nie jestem pewna czy Laura zakłada tu filtr genderowy, kwestia genderowa po prostu istnieje w języku tych bazgrołów, Laura tylko separuje wybrane fragmenty. Tożsamość sprawców tych napisów nie jest dla mnie aż tak wielką niewiadomą, można z nich wyciągnąć zaskakująco dużo informacji. MU: O projekcie Małgosi Markiewicz nie myślałam w ten sposób, że jest wirtualizacją czegoś rzeczywistego. Ale coś w tym jest, chociaż mnie u niej bardziej uderzało to, że każe nam robić coś, co jest tak naturalne, że nawet się nad tym nie zastanawiamy. Ona nam każe oddychać - odkryć, że oddychamy. Ja się czuję trochę dziwnie, jak widzę taki wielki napis przede mną. Ten projekt jest więc przewrotny. Z jednej strony stara się uczłowieczyć przestrzeń miejską odniesieniem do wspólnego nam wszystkim i podstawowego doświadczenia oddychania, a z drugiej - to doświadczenie zawłaszcza. Co do Laury, to jest to również rodzaj reprodukowania - zawłaszczania. Z jednej strony ona wybiera te obelżywe napisy i stawia nam je przed oczy, uświadamiając jak ludzie bywają agresywni. Z drugiej jednak strony ona te napisy estetyzuje. Brutalne teksty fotografuje, i te fotografie są ładne, estetyczne. Jest w tym perwersja. Zderzenie ładnej formy z brzydkimi słowami. Jest w tym też akt zawłaszczania, brania przedmiotów gotowych i przenoszenia ich do sztuki jako swoje własne dzieła. Kłania się staruszek Duchamp. MT: W Waszej akcji pojawił się jeszcze jeden istotny wątek. Istnieje tendencja uciekania od instytucjonalnej przestrzeni wystawienniczej do miejsc w przestrzeni publicznej, przez co sztuka z jednej strony traci swoje miejsce, ulega dyslokacji, z drugiej staje się wolna od ramy muzeum, galerii. Jakie to ma, Waszym zdaniem, znaczenie? JZ: Wyjście poza galerię było decyzją bardzo naturalną, posiadało znaczenie w kontekście całego projektu, który miał konfrontować sfery: prywatną i publiczną. Sztuka pokazywana poza galerią działa zupełnie inaczej, trafia do innego odbiorcy - zaskoczonego, nie zawsze przygotowanego na takie zdarzenie. Zachowanie ludzi rodzi nowy kontekst dla dzieła, tak było w przypadku Angeliki Fojtuch, której akcja wzbudziła duże zainteresowanie ludzi. Przechodnie troszczyli się o jej zdrowie, otrzymywała od nich pieniądze, kwiaty, dostała nawet szalik od jakiegoś chłopaka, żeby mogła się ogrzać. To było bardzo niezwykłe działanie, nie tylko w kontekście artystycznym, ale "ludzkim" i społecznym. MU: Tutaj chodzi o samych artystów. No i o nas - ludzi zajmujących się sztuką od strony organizacyjnej i teoretycznej. Sztuka jest tak wyizolowana, zamknięta w artystycznym getcie, że mamy tego dosyć, jesteśmy tym zmęczeni i pragniemy zetknąć się z prawdziwym życiem i z ludźmi spoza "układu". Może nawet poczuć się potrzebni? A poza tym i o tym mówił już w latach 70. Jerzy Ludwiński - sztuka rozpuszcza się w życiu. Ten proces postępuje, a wynika ze zmiany rozumienia tego, czym jest sztuka.
# Opublikowane przez exgirls : 14:01
2004-03-22
Święto Kobiet na zdjęciach, czyli przeżyjmy to jeszcze raz!
***aby zobaczyć powiększone zdjęcie, lub więcej zdjęć z danego projektu - kliknij w miniaturę lub strzałki przy opisie;)"Święto Kobiet" zostało nieoficjalnie otworzone przez projekty w przestrzeni publicznej.
Projekt "ODDYCHAJ" Małgorzaty MARKIEWICZ. W przestrzeni miasta: na Wielkim Ekranie, na wyświetlaczach (CIK, klub piękny pies), jako lampka-obiekt w Galerii Lokal pojawił się napis "oddychaj". Dodatkową częścią projektu jest emisja ulotek-vlepek, które można przyklejać w przyjaznych, "strategicznych" miejscach w domu i w pracy. Projekt dotyczy stanów emocjonalnych, samopoczucia ludzi w przestrzeni miejskiej. "Mantrujący", uspokajający tekst pomaga ludziom wyzbyć się "miejskich lęków". Projekt jeszcze się nie zakończył.(foto. lampki Monika Branicka, Galeria Lokal)>>> |
Barbara KONOPKA - pokaz filmu w przestrzeni miejskiej, na Wielkim Ekranie: "Alice&Aibo". Film w klimacie "Matrixa", poświęcony tematowi cybermacierzyństwa: Alicja karmi piersią robota Aibo.(foto. Monika Branicka)>>> |
Oficjalne otwarcie projektu: wernisaż trzydniowej wystawy "Brzydkie i histeryczne" w Galerii Lokal. Wystawa pokazująca prace 9 artystek. Znajdą się tutaj artystki bardzo młode (Laura Pawela, Małgorzata Markiewicz, Angelika Fojtuch, Karolina Kowalska, Monika Wiechowska) i nieco starsze, które zyskały już uznanie (Anna Baumgart, Anna Jaros, Aleksandra Polisiewicz, Julita Wójcik) |
Monika WIECHOWSKA - plakaty z cyklu: "Odyseja publiczna 2003". Praca powstała jako projekt do przestrzeni publicznej, dlatego zdecydowałyśmy o prezentacji "Odysei" w witrynie galerii. Plakaty przedstawiają bardzo intymny, pogodny autoportret półnagiej artystki. Obraz zwodzi widza pozornym nawiązaniem do konwencji plakatów reklamowych.(foto. Marek Święch)>>> |
Karolina KOWALSKA - prezentacja obiektu "Czarna dziura", który służy do pochłaniania przygnębiających widoków czy niedobrych stanów psychicznych. Akwizytorka sprzedawała produkt na wernisażu. (foto. Marek Święch)>>> |
Anna BAUMGART - pokaz szkiców i fotografii do najnowszej instalacji wideo "Ekstatyczki, histeryczki i inne święte" (instalacja będzie miała swoją premierę podczas wystawy w Zachęcie "Kolekcja wstydliwych gestów. Anna Baumgart / Birgit Brenner", 19 kwietnia - 16 maja 2004). Praca dotyczy kobiecych lęków i obsesji związanych z samotnym przebywaniem w domu. Masochistyczny i neurotyczny obraz dziwacznych i wstydliwych rytuałów kobiecych.(foto. Monika Branicka)>>>
|
Anna JAROS i Barbara WIŚNIEWSKA-TCHABAN - "Jesteśmy okropne - pięć lat później" - czarno-białe fotografie są kontynuacją cyklu prezentowanego na bilboardach Zewnętrznej Galerii AMS. Praca oparta na formule wizualnej zapożyczonej z reklamy, kontrowersyjne jest tytułowe hasło. Cykl dotyczy problemu stygmatyzacji niezależnych i samodzielnych kobiet, wskazuje że źródłem wykluczenia są między innymi kulturowe stereotypy i uprzedzenia.(foto. Monika Branicka)>>>
|
Angelika FOJTUCH - pokaz obiektu "BABY myślą wiadomo czym" wykonanego z wełnianego sweterka. Waginalna forma i użyty materiał ironicznie nawiązują do "kobiecej" poetyki. (foto. Monika Branicka, Marek Święch)>>> |
Laura PAWELA - "Suczki" - prace na płytkach pleksi oraz fotografie. Do projektu zostały wykorzystane obsceniczne bazgroły wypisywane na murach oraz w innych miejscach publicznych, dotyczące "wyznań" na temat kobiet. Praca dotyka problemu agresji mężczyzn - skierowanej do kobiet. (foto. Marek Święch)>>>
|
Aleksandra POLISIEWICZ - "Suka" jest autoportretem - aktem. Praca ta nawiązuje w swej wymowie do mitycznego, archetypicznego wizerunku Matki - Karmicielki. "Suka" dotyka również problemu stosunku krajów totalitarnych do macierzyństwa - nagradzających lub karzących kobiety rodzące kolejne dzieci. (foto. Marek Święch)>>> |
Julita WÓJCIK - pokaz ozdobnego obrusu "hande made" z kruchymi wydmuszkowymi wykończeniami.(foto. Jan Simon)>>> |
Kolejna część pokazów odbyła się w klubie piękny pies. Można tam było zobaczyć: |
(foto. Monika Branicka) lightbox Marty DESKUR >>>,
| vlepki i wyświetlacz "Oddychaj" Gosi MARKIEWICZ, |
filmy wideo i prace fotograficzne Aleksandry POLISIEWICZ z cyklu "Ulica Świętego Jana" |
oraz obrus - owieczkę Julity WÓJCIK.(foto. Monika Branicka)>>> |
W niedziele 7 marca w Kawiarni Naukowej na ul. Jakuba odbył się performance "Rozdział XVI" Aleksandry KUBIAK & Karoliny WIKTOR (Grupa Sędzia Główny). Artystki wykorzystały do akcji nisze w ścianach, które zasłoniły płytami z pleksi. W jednej z nisz Ola Kubiak wbijała sobie w ciało igły z przymocowanymi do nich kwiatkami. W drugiej niszy odbywała się projekcja wideo (Karolina nie mogła przyjechać), podczas której chora na ospę Karolina Wiktor "pudruje"się, czyli nanosi środek leczniczy na wysypkę pokrywająca całe jej ciało. Performance towarzyszył monotonny śpiew Oli, nagrany na CD i zapętlony.(foto. Marek Święch)>>> |
W poniedziałek zakończyły się warsztaty Elżbiety JABŁOŃSKIEJ. Mocnym akcentem na koniec było uroczyste rozdanie papierowych tulipanów. W ramach warsztatów bezrobotni mężczyźni, w dniach 6-7 marca, wykonywali kwiatki (Staromiejskie Centrum Kultury Młodzieży) (foto. Monika Branicka)>>> |
Performance "Święto Kobiet" Angelika FOJTUCH rozpoczęła dyskretnym, symbolicznym oswajaniem przestrzeni już w dniu przyjazdu 6 marca, poprzez noszenie pasiastej sukienki. Właściwa akcja odbyła się 8 marca (godz. 14.00-17.00) na ulicy Karmelickiej. Artystka występowała jako "dziwny obiekt", zamontowana w konstrukcję wykonanego przez siebie "chodzika terapeutycznego", w którym przeszła z placu Szczepańskiego na Karmelicką, pod Rossmana. Tam podwinęła pasiastą sukienkę odsłaniając gołe nogi i pampersa zasłaniającego intymne części ciała. Nogi natarła smalcem. Stała tak 3 godziny, z kartką "Jestem Kobietą / Bóg zapłać" zbierając datki, wystawiona na komentarze, wzbudzając zainteresowanie i litość.(foto. Monika Branicka) >>> |
Huczny finisaż: "Wieczór Panieński" w klubie MUTE - zorganizowała Efka_S . (Ewa SZCZYREK) & grzenda.plWielka kampania reklamowa połączona z wyprzedażą: m.in. Majtkosoft, Intel Power, pampersów "Jamajka", prezentacją projektów i najnowszego filmu: "Suwerenność Kartezji". Odbył się pokaz prawidłowego odkurzania w wykonaniu męskich hostess w stringach "Majtkosoft Stringows". Drinki dla wszystkich pań, "Chusty rezerwistek" Katarzyny Hołdy oraz performance Artiego Grabowskiego "Ja wszystkie Was dziewczynki..." (foto. Marek Święch) >>>. |
# Opublikowane przez exgirls : 19:36
Nowe strony Fundacji Kobiecej eFKa
Popierająca nas Fundacja Kobieca eFKa - imienniczka naszej, grzendowej webmasterki - ma nowe strony. Zajrzyjcie na www.efka.org.pl, a dowiecie się sporo o projektach tej aktywnie działającej organizacji.
# Opublikowane przez exgirls : 10:21
2004-03-15
Fotki
http://vinyl.bloguje.cz - tutaj znajdziecie fotografie Anny Jaros i Barbary Wiśniewskiej-Tchaban z cyklu " Jesteśmy okropne pięć lat później". Praca była prezentowana w Galerii Lokal.
# Opublikowane przez exgirls : 11:16
2004-03-11
Męskim okiem - podsumowanie
POSTFEMINIZM
Po Świętach kobiet
Kraków, 10 marca 2004Trzeba teraz poważnie, po tych kilku dniach gniecenia jaj, wysiadywania, mizdrzenia się: ko! ko! ko! kod-kodak! Trzeba wysiedzieć to jajo, niech się wykluje pisklę. O tym Święcie kobiet najlepiej od razu zapomnieć, nieciekawe, nieważne [żebyście mnie zrozumieli, zrozumiały, co chcę powiedzieć, niepokoję się, żebyście nie wyrwali z kontekstu, jak osiłek gałąź i majta nią przed sobą]. Ważniejsze życie codzienne, to wpakowywanie się w sytuacje nie do pozazdroszczenia, to przemykające, to ulatniające się, trwające, to chyba najciekawsze, chwila, która umyka, czas. Czy było coś o czasie? Nie pamiętam. O czasie przeszłym... było? Baumgart - czy to było o czasie? Nie. Ani Fojtuch o czasie - nie. Ani Jabłońska o czasie - nie, nie, nic o czasie. Nikt nie wyszedł chyba od tematu czasu. Usłyszałem o Święcie kobiet dawno, bo to w końcu Magdalena wymyśla, z Joanną. Wiedziałem o tym chyba wcześniej niż wiele osób, chociaż z Magdaleną nieczęsto gadamy, bo ja też zaangażowany w jakieś setki kłopotów. Ale co ja chciałem napisać - więc nieważne, ważniejsze życie. Kiedy patrzę na tę tak zwaną publiczność, kiedy toczy się dzieło, dzieło - ten pretekst, żeby poobserwować ludzi, pobyć z ludźmi... To chyba jest sztuka, kiedy patrzysz, ty aktor, ty jeden z widzów, ty autor, patrzysz na tych, którzy patrzą, patrzycie na siebie lub nie na siebie, taki environment, rozrzucona publiczność, ludzie. Chyba też najważniejsze, kiedy siedzicie i rozmawiacie o czymkolwiek, o czymś ważnym, kiedy toczy się życie. Sztuka jest komentarzem do życia, zawsze, mniej czy bardziej sztucznym, tworem, wymyślonym. Ważne te niespodzianki, kiedy zimno przekracza ciało artysty i szczęka zębami albo kiedy gdzieś coś się wymyka, jakieś niezaplanowane wchodzi, przychodzi, gada głośno, tańczy. Na Oli patrzyłem na znużone twarze ludzi, ten performance dla mnie to własnie te znużone, zmęczone twarze, skupione, skrzywione, wpatrzone z musu, czy z chęci, to, co się w nich rysowało, co rysowała na tych twarzach Ola przez swoje działanie. Tam kryła się jakaś prawda-nieprawda, na tych twarzach - znużenie, jak niedawno na wystawie fotografii brytyjskiej, chociaż nie była to melancholia, ale jakaś samotność. Na tym można budować, zbudować coś, jakieś dzieło, na tych znużonych twarzach. Albo inne sytuacje - stałem i patrzyłem na krajobraz, patrzyłem z odległości dużej na performance Angeliki. Ludzie przechodzili na światłach, mijali Andżelikę, Andżelika znikała mi z oczu wśród morza ciał i głów, potem znów się pojawiała, bo ruch się przemieszczał, i ona tam jedyna stała, twardo, niezmiennie, w bezruchu. Czasem podrażniana uśmiechała się lub mówiła półgębkiem parę słów wyjaśnienia, czasem obejmowana, dotykana stała i to morze ludzi, struga, rzeka ludzi - znikała, i znów się pojawiała, kawałek twarzy, czasem cała postać. To samo z dziełami w galerii Lokal, wisiały sobie, rozwieszane najpierw przez nas, przez pewną ekipę z kuratorkami na czele - dzieła potem sobie istniały, ludzie się przechadzali, patrzyli, byli wśród dzieł, a one sobie istniały nieruchome. Często galeria była pusta, a one wisiały martwe, nieoglądane. Więc to ważne, tu, ludzie patrzyli, czasem wpatrywali się, czasem się coś w nich ruszało, czasem byli obojętni, zajęci sobą, a patrzenie bezmyślne. Jedynie serweta, która normalnie leżała sobie na stole i napis "oddychaj", zapalający się i gasnący, które to mogły zwieść, że one tu nie dziełem, a zwykłym wypełnieniem pomieszczenia, zwykłym codziennym przedmiotem użytku, wtopionym w Lokal. Prace Jabłońskiej - o, to inna sprawa. Ten warsztat i potem to rozdawanie kwiatów papierowych przez wspaniałych zwykłych mężczyzn, bezrobotnych z ośrodka - o, tak! O, to dopiero! Też wtopieni - patrzyłem za nimi, rzeczywiście, to było coś, jak wręczali, nie na handel, ale wręczali i nie pachnące, i nie akcja reklamowa, ale w pewnym sensie reklamowa, ale oni nigdy by się dostali do akcji reklamowych, nie są z tego kręgu, z którego wybierają agencje, raczej. No i tak, musz? iść w życie, przepraszam. bł. Jan Życiodajny[Święto kobiet, 6-8 marca 2004, Kraków, kilkanaście artystek polskich, kuratorki i inicjatorki projektu: exgirls - Magdalena Ujma, Joanna Zielińska]
# Opublikowane przez exgirls : 11:51
Na chwilę oddajemy głos mężczyznom - część 2
MÓJ OBRAZ PERFORMANCU
Z okazji ŚwiętaKraków, 8 marca 2004 No i co? Nico, zmęczony jestem, najedzony, bo Joanna kupiła obiady na wynos. Obok kąpie się Andżelika przemarznięta, oddaje zimno wodzie. Magdalena też zbiera się do wyjścia do Mute z Joanną, a ja sam zostanę z Andżeliką. Wreszcie samotne sam na sam, nie tak jak w performance, gdzie stała na mrozie z gołymi nogami, lekko ubrana, bardzo lekko, przez trzy godziny, z okazji Święta czyjego(?) - świętych potępieńców, kobiet świętych, hipokrytek niszczących ciało, wyniszczających organizm, wtedy dla tzw. Boga, a teraz dla kogo? Mężczyzny swego życia? Kobiety swego życia? Dla kogo? Dla siebie? Dla jakiego ego? Nie wiem i się nie dowiem. Stałem na mrozie i jeszcze kilka osób, ale ja przez cały czas, przez te bite trzy godziny z nią. Sam jestem też performerem, przerzynam sobie unerwienie w przegubach rąk, więc wiem, co to znaczy samozniszczenie performera. Zaimponowała mi, zaczęła po dwóch i pół godzinie drżeć, szczękać zębami. Karmiłem ją słodkim krupnikiem. Wiele osób podchodziło, padały wyzwiska, a jeden podarował szalik ciepły. Nogi jej siniały, traciła czucie i zmysły. Chciała jeszcze tak stać i stać do zmroku. Jak przerwać performerce taki szczękościsk, taką konieczność ni to etyczną, ni to dziki upór? Przeżywała świetne chwile, gdy straciła czucie i przyzwyczaiła się. A więc to tak! Dla przyjemności performancu! Uderza do głowy - rzeczywiście miała świetny kontakt, coraz lepszy po tym długim czasie marznięcia. I ja marzłem razem z nią. A wcześniej szukałem jej przed rozpoczęciem, bo nie było jej nigdzie, szukałem, rozglądałem się wśród i nagle patrzę - ta sama, co zawsze gromadka znajomych, kamery, fotografowanie w zakątku na Karmelickiej koło Rossmana. I stała tam w dziwnej konstrukcji lekarskiego chodzika, oparła ręce na poręczach, trzymała tekturkę w dłoniach, tekturkę taką, co zawsze się trzyma z jakimś, bylejakim napisem. Ludzie rzucali pod nogi grosze, trafiły się i tulipany, i buteleczka po setce wódki, i trwała rozmowa, to może najważniejsze, trwała rozmowa. Czemu tak? Czemu dopiero na mrozie, z gołymi nogami, przemarznięta, drżąca, zdana bardziej na innych, może z nimi rozmawiać, a oni z nią? W tych trochę ekstremalnych warunkach? Dziewczynka jakby z zapałkami, zbierała grosze i rozmawiała, a oni z nią, jacyś śliniący się mężczyźni, wojująca kobieta, jacyś poza tym ludzie - kontakt nawiśza-ny, nawiązany. [performance Angeliki Fojtuch, 8 marca, g. 14 - 17, Kraków, w ramach trzydniowej imprezy artystycznej "Święto kobiet"]nico ***Inny dzień, inni bohaterowie, inne szanse. Ola, bo tak ma na imię, w kawiarni, że tak powiem, Naukowej rozebrana do rosołu kłuła się i przyczepiała sobie kwiaty w nakłucia. I leciała też muza, zapętlone dźwięki w kółko, ale nudne, nudziło mnie to. Usiadłem obok niszy, w której schowana była Ola, piłem piwo, słuchałem dźwięku i od czasu patrzyłem ze swojej niszy w niszę Oli, czy co tam się dzieje. Widziałem a to kolano, a to, jak bardziej się wychyliłem, kawałek uda. Kontrolowałem ruch jej i kwiaty, czy jeszcze się sypią, czy coś się dzieje. Patrzyłem przede wszystkim na ludzkie twarze znużonych widzów, twarze otępiałe jak w kościele na mszy, na kazaniu. Wreszcie wyłaziło zmęczenie i gapienie się jak sroka w kość w te czynności z kwiatami. Obok, w innej niszy było wideo, gdzie koleżanka Oli, chora na ospę, coś sobie robiła z krostami, ale tego nie widziałem. Dopiero potem ludzie mi coś mówili. Tak gapiłem się na ludzi, którzy gapili się na Olę, a to na wideo. Ola naga z kwiatami nie jest pulchną blondynką, ale gapili się, kobiety i mężczyźni. I ta muzyka zapętlała się, szedł ten sam krótki denerwujący kawałek transowy. Dosyć tych żartów! No, nie podobało mi się takie tam egoistyczne o samotności, "pomóżcie mi!" - jakby taki okrzyk, ale wszystkie tłumoki siedzą, włącznie ze mną i się gapią, i tyle, jak zahipnotyzowani przez rosyjskiego uzdrowiciela. Nie polubiłem tego performensu, no, nie, nie mogłem. Jakieś takie oszustwo i nie podjęcie rozmowy, nie chciała porozmawiać, chciała tylko oddzielić się za szybą pleksiglasową, taflą, odgrodzić się nakłuwaniami, kwiatami, i tą rzężącą muzą. Chciała być sama, ale nie wiadomo dlaczego z nami taki obrzęd parareligijny albo w ogóle para pararara. Poza tym Ola jest sympatyczna. Wieczorem poszliśmy odwiedzić knajpy na Kazimierzu, zjeść coś na stołówce w Kolorach, a potem zakończyliśmy w schizofrenicznej atmosferze w Alchemii, gdzie Łukasz okazywał samczość, a swój wieczór miał Jasiu. Był potwornie śmieszny, nie wiedziałem, dlaczego jeszcze o tym nie wiedziałem. Byłbym chodził za nim, gdzie by poszedł, żeby być wielbicielem jego talentu niemałego. Z Łukaszem i jeszcze Pawłem stanowili znakomite komiczne trio. Zarykiwaliśmy się jak dzikie osły. Inny dzień, inni bohaterowie. Dzień kobiet, dzień kobiet, niech żyją nam zdrowe! Następnego dnia w poniedziałek już inna znakomita kobieta Elżbieta z gromadą bezrobotnych wytatuowanych. Wytatuowani rozdawali kwiaty z papieru, do których zrobienia zachęciła ich Elżbieta. I ja też tam rozdawałem, tanecznym krokiem biegając jak ogłupiały po Floriańskiej, bo zarabiam miesięcznie 400 zł w domu kultury i mogę sobie porozdawać. I były też bilbordy ruchome z "oddychaj" Małgosi, i w końcu z pracą Basi, gdzie pierś naga, i sztuczny piesek karmiony gryzie w pierś mamkę. Jakoś to wszystko takie, a potem Andżelika i sami wiecie, co dalej. Teraz nalej, nalewaczu! [performance Aleksandry Kubiak, 7 marca, g. 19, Elżbiety Jabłońskiej, 6-8 marca, filmy Małgorzaty Mar-kiewicz i Barbary Konopki 6-8 marca]
johnny walker
# Opublikowane przez exgirls : 11:39
Odezwali się mężczyźni!
Oto, co napisał przedstawiciel płci męskiej. Wrażenia na gorąco, po pierwszym dniu Święta. Nie ukrywamy, że jako "exgirls" nie jesteśmy zachwycone takim potraktowaniem tematu, ale należało się spodziewać, że oni nic nie zrozumieją. GAZETKA MĘSKA
Z okazji Święta kobietKraków, 7 marca 2004 Baby - kim one dla nas są? Maszynkami do seksu. To znaczy niewątpliwie maszynkami do czegokolwiek, do sprzątania - o! Do sprzątania, zamiecenia, do gotowania. Maszynka do gotowania - o! To jest to! I maszynkami do wyuzdanego seksu, to już mówiłem. Przede wszystkim są maszynkami do gadania. Człowiek-mężczyzna, jak chce nie włączać radia, to wtedy przydaje się maszynka do gadania. Poza tym kobieta jest maszynką do zarabiania pieniędzy i do uprawiania seksu w różnych pozycjach, to już mówiłem. Tak więc kobieta jest maszynką i czasem ta maszynka się psuje - wtedy trzeba ją albo samemu naprawiać, albo oddać fachowcowi do naprawy. Kobieta jako maszynka spotyka się z innymi maszynkami, wymieniają doświadczenia i czasem wymieniają części (jakie?), na przykład do seksu (?). Tu się zagalopowałem jako ten konik. Kim w takim razie jest mężczyzna? Jest żywym stworzeniem. Ma bijące serce, uczucia wielorakie, jest bardzo wrażliwy na swoim punkcie, jest wręcz aniołem bezcielesnym, samą duszą. Jest biedny i jest również silny. Mężczyzna ma wszystko, co potrzeba, a kobieta została stworzona przez mężczyznę, bo potrzebował maszynki do seksu i do gotowania, i tak dalej. Dlatego kobiecie nie jest potrzebny kwiatek, nie tylko jest potrzebny kwiatek, ale i mężczyzna. Kobieta, ta maszynka, potrzebuje mężczyzny, żeby... (co?), żeby... (?), żeby w razie czego ktoś ją naoliwił, wytarł, uruchomił zapłon, popchnął, włożył kluczyk. To taka moja gazetka na Święto kobiet. Pozdrawiam Maczo pikczo *** Kustosz przez chwilę. Wśliznąłem się pod nieobecność ludzi do dzieł, do galerii Lokal. Nie było nikogo, wiedziałem, przez dłuższy czas. Właściwie pilnowałem tej galerii, żeby nikt nie przyszedł. Tak siedziałem i jeśli ktoś chciał wejść, musiał się na mnie natknąć, więc nie wchodził. Byłem jako ten mityczny pies ogrodnika, który sam nie zje i drugiemu nie da. Siedziałem w zaciszu, w pustce, a obok mnie zapalało się i gasło światełko (Małgorzaty) z napisem: "oddychaj". Przypominało o oddychaniu, żebym nie zapominał z tego wszystkiego w kontakcie ze sztuką. Trzymałem ręce na szmatce Julity, rozłożonej szmatce na stole, z jakimiś ciężarkami przyczepionymi do frędzli. Serweta ta z ciężarkami z każdej strony, żeby serweta była dobrze obciążona i nie zsuwała się. A jeszcze był tam ten napis świecąco-gasnący przy toalecie. A w pierwszej sali przy wejściu wisiały dzieła inne. Rysunki Anny pokolorowane z kobietami, takie szkice nastrojowe - kobiety krzyczące, tnące się, jakaś taka masakra, jak ten krzyk ekspresjonistyczny. Oho, niedobrze! - pomyślałem, a obok zdjęcia innej Anny, takie bardziej turystyczne. Jakieś blokowisko, kilka kobiet i chłopczyk z nimi, i takie różne pozy do zdjęć, szarówka, ubrania, ciepłe kurtki, no - myslę sobie - blokowisko, chłopczyk jeden i dziewcząt dziwnych kilka, niedobrze! A dalej jakiś dziwny przedmiot (Andżeliki) i dziwny podpis, że to coś kobiecego - niedobrze! Dalej (Laury) wulgarne wyzywania kobiet zapisane - niedobrze! Jeszcze gorzej! I jeszcze jakieś wymyślania wydrapane na pleksi - Boże! Niedobrze! Jest w ogóle niedobrze! Dalej olbrzymie zdjęcie (Oli), gdzie kobieta z sześcioma piersiami karmi pięć dziewczynek, fruwających na zdjęciu w pozycjach skulonych - niedobrze! Więc tak tam siedziałem i czekałem, aż ktoś przyjdzie i mnie stamtąd zabierze, przerażony. Najgorszy w tym wszystkim był obrus, serweta z tymi kulkami, zaraz zacznie się wojna - pomyślałem. Wojna kobiet i to z mężczyznami - domyśliłem się. Uciekać! Na szczęście weszła kobieta i dała mi kwiatek z papieru. Pachniał tchórzem. Wszystkiego najlepszego Mężczyzna waszych pragnień
# Opublikowane przez exgirls : 11:02
2004-03-10
Już wkrótce
Już wkrótce teksty Jarka Gawlika i foto-relacja z imprezy na naszym blogu. Pojawiły sie pierwsze "zajawki" w prasie, na www.sztukpuk.art.pl znajdziecie dokumentację projektu.
# Opublikowane przez exgirls : 14:21
2004-03-08
Po gorącym weekendzie...
Po gorącym weekendzie: wieczorze wernisażowym i mocnym performerskim pokazie Oli Kubiak i Karoliny Wiktor w Kawiarni Naukowa - nareszcie finiszujemy! "Oddychaj" Gosi Markiewicz trwa już w całym mieście, jeszcze dzisiaj można oglądać pulsujące spoty "oddychaj" na Wielkim Ekranie na Bagateli, pulsuje też na ulicy Św. Jana: na wyświetlaczu Centrum Informacji Kulturalnej i w pięknym psie. Szukajcie ulotek i vlepek, na nich więcej szczegółów. W Galerii Lokal od 12 do 16 można zobaczyć jeszcze wystawę. O godz. 12 pod Bramą Floriańską rozpoczyna się akcja Eli Jabłońskiej - rozdawania papierowych tulipanów wykonanych na warsztatach dla bezrobotnych mężczyzn. Rozdawanie zakończy się w okolicach Rynku Głównego. Angelika Fojtuch ostatecznie wyruszy po 14 z Placu Szczepańskiego, "kluczowy gest" wykona w okolicy Teatru Bagatela. Akcja Angeliki rozpoczęła się dyskretnie już w sobotę, wraz z przyjazdem artystki w pasiastej sukience, z którą "oswajała" otoczenie. Na koniec Święta "Wieczór Panieński" - do białego rana w klubie Mute na Św. Jana! Premierowe pokazy filmów Efki_S. Moc niespodzianek min. występ performera Artiego Grabowskiego "Ja wszystkie Was dziewczynki..." Zapraszamy gorąco. W dolnej części bloga - nasza lista specjalnych podziękowań rozrasta się! Szczególnie dziękujemy za wsparcie fiansowe i pomoc Dawidowi Millerowi z Cafe Massolit oraz Barbarze Kłos za wsparcie i smaczny poczęstunek. Dziękujemy też za pomoc Anecie Krzemień i Kasi Jagodzińskiej. Szczególne ucałowania za bezinteresowną pomoc również dla Piotra Lutyńskiego, Jasia Trzupka i oczywiście Jarka Gawlika i Rafała Kośka!
# Opublikowane przez exgirls : 11:42
2004-03-04
Szukajcie nas w mieście
Pojawi się wiele niespodzianek, zapowiedziało się wielu gości z różnych stron świata. Szukajcie napisów na wyświetlaczach, vlepek w zaskakujących miejscach. No i szukajcie nas... Start: sobota, Lokal, Dietla 29, 17.00
# Opublikowane przez exgirls : 17:48
Co nowego ?
Już wkrótce pojawią się szczegółowe informacje o poszczególnych projektach, śledźcie naszego bloga. Dla prasy oraz zainteresowanych mamy przygotowane dodatkowe materiały (jeśli chcecie je otrzymać, piszcie na: exgirls@tlen.pl). Nabór do warsztatów Eli Jabłońskiej zakończony. W klubie Mute pojawili się się nowi artyści: swoje prace pokaże Katarzyna Hołda i uwaga! specjalnie dla wszystkich dziewczyn wystąpi performer-niespodzianka Arti Grabowski z nowym performance "Ja wszystkie Was dziewczynki..." ! Pamiętajcie startujemy w Galerii Lokal o 17.
# Opublikowane przez exgirls : 11:20
2004-02-26
Uwaga ogłoszenie !!!!! Uwaga ogłoszenie !!!!!
Pilnie poszukujemy bezrobotnych mężczyzn chętnych do uczestnictwa w projekcie Eli Jabłońskiej realizowanym na "Święto Kobiet". Mężczyźni wezmą udział w warsztatach plastycznych (6-7 marca), gdzie wykonywać będą papierowe kwiatki, które zostaną rozdane kobietom - 8 marca podczas ulicznej akcji. Dla uczestników warsztatów przewidziane są honoraria (po 15 zł od dnia). Warsztaty organizuje Staromiejskie Centrum Kultury Młodzieży (ul. Wietora 13/15). Zgłoszenia przyjmuje pani Maria Wanicka, tel. 4305090.
# Opublikowane przez exgirls : 14:46
Grupa "exgirls" (Magdalena Ujma & Joanna Zielińska) prezentuje projekt: Święto Kobiet
Kraków: Galeria Lokal (ul. Dietla 29), Wielki Ekran (na Teatrze Bagatela), przestrzeń miejska (ul, Karmelicka, Stare Miasto), kluby MUTE (ul. Św. Jana 30) i Piękny Pies (ul. Św. Jana 18), Kawiarnia Naukowa (Ul. Jakuba 29/31), Staromiejskie Centrum Kultury Młodzieży "Święto kobiet" to pokaz twórczości polskich artystek. Nazwa odnosi się do dnia, w którym raz do roku honorowano kobiety za to, że są kobietami (tzw. kwiatek dla Ewy). Będzie największą tegoroczną manifestacją twórczości kobiet - artystek w Krakowie, pokazem ich kreatywności i tego, że w Polsce jest coraz więcej kobiet tworzących świetnś sztukę. Impreza wychodzi w przestrzeń miasta. Artystki spotykają się z Krakowem! Projekt ma odpowiedzieć na pytanie na ile stereotyp miejsca kobiet i kobiecej twórczości się zmienił (i czy nie pozostało z niego zaskakująco wiele powszechnie podzielanych przekonań). Mimo zmian społeczno-politycznych w Polsce kobiety nadal gorzej radzą sobie w sferze publicznej, są z niej wykluczane na mocy powszechnie przyjętej, tradycyjnej obyczajowości, ich aktywność bardzo często zostaje ograniczona do sfery prywatnej. Jak współczesne kobiety / artystki czują się w przestrzeni publicznej i co się dzieje ze sferą prywatności? Czy kobieta działając w przestrzeni publicznej traci część swojej kobiecości? Co się dzieje, kiedy kobieta pełna chęci i energii do działania zostaje zepchnięta do przestrzeni prywatnej i domu? I czy podejście kobiet do obu tych sfer życia i działalności ma jakąś specyfikę? Czy u kobiet przestrzenie publiczna i prywatna przenikają się, uzupełniają? Uczestniczki projektu: Anna Baumgart, Marta Deskur, Angelika Fojtuch, Elżbieta Jabłońska, Anna Jaros & Barbara Wiśniewska-Tchaban, Barbara Konopka, Karolina Kowalska. Aleksandra Kubiak & Karolina Wiktor, Małgorzata Markiewicz, Laura Pawela, Aleksandra Polisiewicz, Efka Szczyrek, Monika Wiechowska, Julita Wójcik Wydarzenia "Święta Kobiet" 6-8 marca:Małgorzata Markiewicz, "Oddychaj", wyświetlacze, billboard, vlepki, projekcja - Wielki Ekran na Teatrze Bagatela (6 - 8.03.) Barbara Konopka, "Alice & Aibo", Wielki Ekran (6 - 7.03., godz.14) Anna Baumgart, Angelika Fojtuch, Anna Jaros i Barbara Wiśniewska-Tchaban, Karolina Kowalska, Małgorzata Markiewicz, Aleksandra Polisiewicz, Laura Pawela, Monika Wiechowska, Julita Wójcik, wystawa w Galerii Lokal, ul. Dietla 29 (wernisaż: 6.03., godz 17, czynne 7 - 8.03., godz.12 - 16) Marta Deskur, Małgorzata Markiewicz, Aleksandra Polisiewicz, Julita Wójcik, pokaz w klubie piękny pies, ul. Św. Jana 18 (6.03, godz. 19) Aleksandra Kubiak i Karolina Wiktor (Sędzia Główny), "Rozdział XVI", Kawiarnia Naukowa, ul. Jakuba 29/31 (7.03., godz.19) Angelika Fojtuch, "Święto kobiet", start: Pl. Szczepański (8.03., godz. 14 - 17 ), szczegóły trasy na blogu Elżbieta Jabłońska, rozdawanie kwiatów - wykonanych podczas warsztatów z bezrobotnymi mężczyznami (Staromiejskie Centrum Kultury Młodzieży), Floriańska - Rynek Główny (8.03., godz.12) Efka_S & grzenda.pl, "Wieczór panieński", Katarzyna Hołda, performer - niespodzianka: Arti Grabowski, "Ja wszystkie Was dziewczynki...", Klub Mute, ul. Św. Jana 30 (8.03., godz. 19) Speacjalne podziękowania dla: Gdańskiej Galerii Fotografii, PKP w Krakowie, Pauliny Braun, Barbary Kłos (Les Couleurs), Dawida Millera (Cafe Massolit), Anety Krzemień, Kasi Jagodzińskiej, Piotra Lutyńskiego, Jasia Trzupka, Jarka Gawlika i Rafała Kośka
# Opublikowane przez exgirls : 14:11
|
|
|